Maciej Plater-Zyberk
BLOG, PROJEKTY, PORTFOLIO

0
22-10-2016 14:29
Dla niektórych z Was, którzy miejmy nadzieję przeczytają ten wpis, może tu być mały spojler, więc proszę, nie czujcie się urażeni.

Oto spojler - dinozaur, którego możecie znać z Google Chrome to w zasadzie mała offlineowa gra. I jest to jednocześnie najwspanialszy i najbardziej frustrujący User Experience jaki możecie spotkać w tak małej rzeczy.

Niespodziewany cukierek
Padające łącze internetowe jest jak to pokazuje Google - era dinozaurów. Możesz po prostu wziąć swój patyk i iść zapolować za jedzeniem.

Ten frustrujący moment życia jest czymś co Chrome delikatnie rozświetla. Tak szybko, jak pojawia się ten osobnik... to tylko kwestia czasu, że któregoś dnia walniesz w klawiaturę ze złości. Ale moment, co się wydarzyło? Cukierek ujawnia się: dinozaur zaczyna biec, a ty możesz nim przeskakiwać przez przeszkody. Naprawdę fajne. Jeżeli odkryłeś to samodzielnie, założę się, że zapomniałeś, że jesteś offline. Choćby na sekundę.

I to jest świetny UX. Nie tylko informacja "nie masz połączenia" jest grą - znalezienie jej to już 100% zabawy.

Zmiana ery
Z perspektywy użytkownika internetu to fajny bajer, gry strona ładuje się automatycznie, kiedy wraca połączenie. Ale co powiecie na to: jesteś osobą, która zawsze chce być najlepsza, "najpierwsza" ze wszystkich z największą ilością "cosiów" na jakiejkolwiek liście wyników jaką znasz. A teraz wyobraź sobie, że goniłeś swój wielki rekord w pogoni dinozaura. I nagle wraz z powracającym sygnałem Wi-Fi, lub czymkolwiek, co zabrało Ci połączenie, widzisz stronę, którą chciałeś odwiedzić, ładującą się. Co. Do. Chu*a!

Nie zabierasz lizaka swojej córce, mówiąc "teraz marsz do szkoły, autobus przyjechał". Jezu, ja w to grałem. Może nie było internetu w mojej znienawidzonej pracy i ten dinozaur stał się moim Wilsonem podczas ostatnich kilku godzin, a wy po prostu mi go zabieracie? Dlaczego? Byliśmy tak blisko kolejnego 5-cyfrowego wyniku.

Zły UX, siad!
Czasami chodzi więc o emocje, które buduje produkt. Google buduje taką, i niszczy ją z kamienną twarzą. Dlaczego nie powiadomicie osoby, która gra: "hej, przestań uprawiać dzieciniadę, jesteś znów online"? I na miłość boską, czy proszę o wiele, aby rekord zapisywał się do następnej przerwy w połączeniu?

Tak, Twójego rekordu nie ma tam na zawsze, zapisz go sobie, jeśli Ci zależy ;)



Oryginalnie tekst zamieściłem w języku angielskim na swoim koncie na Medium, o którym pisałem wczoraj. Tam jest bardzo trudno przebić się przez masę popularnych blogerów, stąd koszmarnie niskie statystyki. Postanowiłem wszystkie trzy teksty wkleić tutaj po polsku.
tagi:
komentarze