Temat pracy magisterskiej: "Projekt przebudowy Hotelu Piast wraz z koncepcją rewitalizacji krawtału przy Placu Zwycięstwa w Szczecinie."
Planowany termin obrony: czerwiec 2011
Promotor: dr inż. arch. Maciej Płotkowiak

Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny w Szczecinie
Wydział Budownictwa i Architektury
Kierunek Architektura i Urbanistyka
Zakład Teorii Architektury, Historii i Konserwacji Zabytków
Nie idź na studia, jeśli nie musisz
Ugrzeczniłem tytuł, a w zasadzie może tylko zracjonalizowałem - jeżeli chcesz być lekarzem, architektem czy prawnikiem, to raczej nie spodziewaj się, że z samouka wyrośnie gwiazda branży. Nie tędy droga, jeśli chodzi o tego typu specjalizacje. Ale jeśli tylko zrozumiesz, że studia nie są niezbędne dla wykonywania Twojego wymarzonego zawodu, to po prostu na nie nie idź. A jeżeli już na nich tkwisz i wiesz, że to nie dla Ciebie? To pamiętaj, że jak odejdziesz, to będzie to miało wpływ z 95-procentowym prawdopodobieństwem tylko na Twoje życie.
Na dziennych studiach I stopnia spędziłem w sumie 8 lat. Dobrnąłem do egzaminów na 5. roku, które zdałem. Po drodze nie powtarzałem żadnego semestru, ani żadnego przedmiotu. Co najwyżej robiłem wrzesień, ale i to rzadko się zdarzało. Przez kolejne semestry brnąłem bez większego problemu.

Dyplom, o którym mowa na tej stronie, męczyłem 3 lata. Niemal równolegle z rozpoczęciem prac nad magisterką założyłem działalność gospodarczą. Choć zawarłem w PKD kody na projektowanie architektoniczne i inne pochodne, to głównym motorem napędowym mojej jednoosobowej firmy miało być (i jest do tej pory) projektowanie graficzne, programowanie stron internetowych, a od 3 lat także aplikacji mobilnych.

Dlaczego mając gwarancję ukończenia studiów (w postaci zaawansowanej pracy mgr) wycofałem się z ośmiu lat, które poświęciłem do tamtej pory? Odpowiedź jest jedna, ale złożona:
  • nie miałem jaj, żeby zrobić to w momencie, w którym dotarło do mnie, że to dla mnie bez sensu,
  • już od 3. roku studiów, kiedy krążyły plotki o powstaniu kierunku Wzornictwo Przemysłowe wiedziałem, że nie chcę być architektem,
  • po spędzeniu 6 miesięcy w biurze architektonicznym także wiedziałem, że nie chcę być architektem,
  • już wtedy był problem z pozyskaniem pracy w branży, moi znajomi mieli trudności z jej znalezieniem, wyjeżdżali z miasta (choć to wiele nie pomagało), albo brali zlecenia za śmieszne pieniądze,
  • na studiach może 10% tego, czego się nauczysz, w jakikolwiek sposób będzie miało związek z tym, na czym polega praca architekta,
  • nie chciałem tracić kolejnych miesięcy/lat życia na stres związany z dyplomem, którego nie potrzebowałem,
  • miałem już swoich stałych zleceniodawców i prowadzenie działalności było dla mnie priorytetem. Praca zarobkowa dawała mi pieniądze, praca dyplomowa je pochłaniała.

Czy studia nauczyły mnie czegoś pożytecznego? Tak. Czy nauczyłbym się tego bez studiów? Tak. I myślę, że zajęło by mi to pół roku, może rok, na pewno nie 5 a już na pewno nie 8 lat...

Jeżeli założyłbym działalność w momencie, kiedy zaczynałem pierwszy semestr, rok temu obchodziłbym 10-lecie firmy. Staram się nie myśleć o tym jak o utraconym czasie. Studia to także wspaniali ludzie, imprezy. Życie bez tego okresu wyglądałoby inaczej, ale nie jest powiedziane, że gorzej. Może najlepiej zobrazuje to fakt, że do dziś mam koszmary, w których na przykład... spóźniam się na swoją obronę. Bo studia to także masa stresu. Teraz wiem, że zupełnie niepotrzebnego.

Więc zamiast opóźniać swoje prawdopodobne bezrobocie o kilka lat studiów, może lepiej pójść do pracy? Nawet bezpłatny staż, czy praktyki będą niekiedy lepsze niż odbijanie się od list obecności na wykładach, niż zaliczanie przedmiotów i egzaminów, które istnieją tylko po to, by je zaliczyć, niż praca magisterska, którą świata nie zbawisz, nie ma ona wiele wspólnego z rzeczywistością, a w większości przypadków jest tylko przedłużeniem i tak dość krótkiego penisa współczesnej polskiej oświaty.